Potężna Elżbieta Łokietkówna i jej testament


Ilu z Was słyszało o Elżbiecie Łokietkównie, córce króla Władysława Łokietka i Jadwigi, jednej z najpotężniejszych średniowiecznych władczyń, królowej Węgier i Polski? Całe jej życie było dowodem na to, że kilkaset lat temu, mocna, mądra i myśląca strategicznie kobieta była w stanie, przez wiele lat, rządzić samodzielnie krajem, ciesząc się szacunkiem i uznaniem otaczających ją mężczyzn. Nie dziwi zatem, że i testament, który napisała przed śmiercią, odzwierciedlał jej charakter i hart ducha, a wola monarchini została uszanowana i zrealizowana bez żadnych zastrzeżeń.

Ciekawą historię życia średniowiecznej władczyni najlepiej opisuje Kamil Janicki na swoim portalu ciekawostkihistoryczne.pl My pragniemy jedynie zwrócić Waszą uwagę na jej akt ostatniej woli - doskonale napisany jak na średniowieczny dokument! Już w pierwszych zdaniach Eżbieta pisze, iż jest „całkowicie pewna, że dzięki naszemu łaskawemu rozporządzeniu możemy dostąpić wśród innych chrześcijan zbawienia naszej duszy przez najwyższego Stwórcę”. Wyjaśnia też, co jest dla niej sprawą podstawowej wagi[1].

Po pierwsze i przede wszystkim” ma być pochowana nie w oficjalnej monarszej nekropolii, ale w wybudowanej przez siebie „kaplicy Bożego Ciała w klasztorze Najświętszej Dziewicy w Starej Budzie”. Następnie poleca „samemu panu królowi, naszemu synowi, i królowej, jego współmałżonce, całą troskę o naszą duszę, a ich kierownictwu i zarządowi wspomniany klasztor”. Ten ustęp oddaje niepokój, który towarzyszył Elżbiecie od kilkudziesięciu lat – odkąd tylko pazerny dostojnik kościelny włamał się do krypty jej męża i splądrował zwłoki Karola Roberta. Elżbieta nie zamierzała ryzykować, że jej zwłoki też zostaną pohańbione[2].

Testament rzuca światło na to, jakie przedmioty są najbliższe sercu Elżbiety. Synowi Ludwikowi zapisuje ona szkatułkę do przechowywania relikwii wykonaną „z czystego złota, zaopatrzoną z jednej strony w orły, a z drugiej w godła królestwa węgierskiego”. Dodaje przy tym, że ten cenny pojemnik otrzymała swego czasu od królowej Neapolu Sanchy – a więc od babki tej kobiety, która w 1345 roku zorganizowała udany zamach na młodszego syna Elżbiety, Andrzeja. Król ma też otrzymać inną kasetkę, zawierającą drogocenne kielichy, relikwie świętych oraz… „jeden język smoka z czystego złota wykonany”. Jako druga na liście spadkobierców pojawia się synowa staruszki, młodsza królowa Elżbieta Bośniaczka. Królowa pisze o niej: „nasza córka”. I chyba rzeczywiście darzy ją szczerą sympatią, bo władczyni ma otrzymać na własność ulubiony zamek Łokietkówny położony w Starej Budzie. Poza tym staruszka przekazuje jej jeden ze swoich podręcznych modlitewników (podkreślając od razu, że to książka, „którą czytuje”), złoty kielich oraz jedną jeszcze księgę „mającą wizerunek Najświętszej Maryi Panny, w górnej części pokryty złotem, a w dolnej srebrem”[3].

Lista spadkobierców Elżbiety Łokietkówny była bardzo długa. Koniecznie znajdźcie chwilkę, aby zajrzeć tutaj i dowiedzieć się, komu jeszcze polska i węgierska władczyni przekazała składniki swojego majątku.