Tajemniczy spadek na niemieckiej wyspie


Nietypowy zapis poczynił w testamencie pewien Niemiec, pochodzący ze słynącej z malowniczych plaż wyspy Sylt. 64-latek pozostawił w spadku dom i postanowił, że ma on służyć uchodźcom. Zastrzegł też, że nieruchomość w żadnym wypadku nie może trafić w ręce lokalnych mieszkańców. Postawił przy tym kilka warunków.

Lokalna gazeta „Sylter Rundschau“ informuje, że autor zapisu zobowiązał swych spadkobierców - dodajmy, że niesprecyzowanych - między innymi do tego, by przez 25 lat opiekowali się jego grobem. Jak podają lokalne media, zapis jest na tyle niejednoznaczny, że przysparza sporo trudności lokalnym władzom. Do kogo dokładnie ma bowiem trafić dom? Część ekspertów podkreśla, że ani jego układ, ani wielkość - 140 metrów kwadratowych - nie pozwala na stworzenie w nim azylu dla uchodźców. Inni zaznaczają, że trzeba zrobić wszystko, by spełnić ostatnią wolę mężczyzny.

Niejasna jest również sytuacja prawna nieruchomości - dom z jednej strony obciążony jest sporymi długami w wysokości 180 tysięcy euro, z drugiej, znajdują się w nim drogocenne obrazy, których wartość szacowana jest na 120 tysięcy euro. Nieruchomość znajduje się też w jednej z najbardziej luksusowych lokalizacji w Niemczech, gdyż Sylt od lat przyciąga najzamożniejszych turystów.

Władze regionalne mają nie lada zagwozdkę, w jaki sposób wykonać testament, uwzględniając zawiłą sytuację finansową i zapisy autora testamentu. Jak na razie nie podjęto w tej sprawie wiążących decyzji.

źródło:
https://www.mopo.de/im-norden/mysterioeses-erbe-auf-sylt-haus-soll--bloss-nicht-in-die-haende-eines-sylters-geraten--37070392