Badacz życia i jego testament dla polskiej nauki


W rodzie Prusa

„W polu czerwonym półtora krzyża srebrnego. Na hełmie ręka zbrojna z mieczem w łokciu zgięta”. Tak opisał Kacper Niesiecki w „Herbarzu polskim” wydanym w Krakowie w 1841 roku herb Prus, którym pieczętował się m.in. szlachecki ród Szybalskich. 9 września 1921 we Lwowie przyszedł na świat jeden z najwybitniejszych przedstawicieli tej rodziny – Wacław, uczony, którego prace znane są dziś wszystkim, którzy prowadzą badania nad działaniem genów. A na wybór drogi zawodowej Wacława miał niewątpliwie wpływ dom, w którym dorastał, a który był jednym z mateczników polskiej inteligencji we Lwowie. Bywał w nim i był zaprzyjaźniony z rodziną Szybalskich m.in. ojciec polskiej antropologii prof. Jan Czekanowski.

Czas wojny

W 1939 roku, zanim Niemcy napadły na Polskę rozpętując jedną z największych i najkrwawszych wojen w historii świata, Wacław zdążył ukończyć słynne, lwowskie VIII Gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego. Dość wspomnieć, że uczniami tej szkoły byli również m.in. poeta Zbigniew Herbert oraz aktor Jerzy Michotek, którego pamiętamy z ról w serialu „Dom” w reżyserii Jana Łomnickiego i komedii Romana Załuskiego „Wyjście awaryjne”.

W 1941 roku, kiedy Lwów dostał się pod okupację sowiecką, Wacław podjął studia na Wydziale Chemicznym Politechniki Lwowskiej, na którym szczególnie zainteresowały go wykłady wybitnego znawcy procesów fermentacji prof. Adolfa Joszta. Gdy miasto przeszło w ręce niemieckie Wacław rozpoczął pracę jako karmiciel wszy w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami prof. Rudolfa Weigla. Aby zapewnić sobie środki do życia pracą taką parało się wówczas wielu polskich naukowców m.in. matematyk Stefan Banach, biochemik Tadeusz Baranowski, bakteriolodzy Seweryn i Helena Krzemieniewscy oraz botanik Stanisław Kulczyński.

Ze Lwowa do USA

W maju 1944 roku Wacław Szybalski przedostał się ze Lwowa do Końskich. Stąd, tuż po wojnie, wyjechał do Gdańska, gdzie pracował jednocześnie aż na 4 posadach: w Urzędzie Wojewódzkim, w Inspektoracie Standaryzacji, w Izbie Przemysłowo-Handlowej oraz na Politechnice Gdańskiej. I to właśnie na tej uczelni, po nostryfikacji na Politechnice Śląskiej w Gliwicach swojego lwowskiego dyplomu inżynierskiego, zorganizował Katedrę Technologii Środków Spożywczych. I to właśnie na tej uczelni otrzymał w 1949 roku tytuł doktora nauk chemicznych. W tym samym też roku Szybalski wyjechał do Kopenhagi (Dania), aby pracować nad genetyką drożdży w laboratorium Carlsberga.

– Wtedy też ojciec rozpoczął starania o wizę amerykańską – wspomina Jolanta Fabicka, córka prof. Szybalskiego. – Był w tych staraniach bardzo zdeterminowany, bo zdawał sobie sprawę, że w Polsce, pod sowieckim reżimem nie będzie miał warunków, aby prowadzić swoje badania. Wspominał, że długo musiał czekać na wizę, bo konsulat amerykański twierdził, że ojciec urodził się w Rosji, a USA nie przyznawały wówczas wiz obywatelom tego kraju. Ojciec oburzył się. Tłumaczył im, że jest Polakiem i że Lwów w roku jego narodzin leżał na terytorium Polski. Nie uwierzyli mu. Musieli sprawdzić dokumenty historyczne i dopiero wtedy przyznali ojcu wizę.

Badacz życia

Tuż po przyjeździe do USA Wacław Szybalski rozpoczął pracę w laboratorium pod Cold Spring Harbor, a w 1955 roku przeniósł się do Instytutu Mikrobiologii Uniwersytetu Rutgersa w New Brunswick. Jednak największą część swojego życia zawodowego, bo aż 43 lata, Szybalski poświęcił Uniwersytetowi Wisconsin w Madison, a dokładnie Mc Ardle Laboratory for Cancer Research, gdzie pracował jako procesor onkologii.

Odkrycia prof. Szybalskiego miały swój początek w wielu wymyślonych i wprowadzonych przez niego technikach badawczych, takich jak m.in. metody wirowania i rozdzielania kwasów nukleinowych w chlorku i siarczanie cezu, elektronowo - mikroskopowe badanie tzw. heterodupleksów w mapowaniu DNA czy zasady wykrywania mutagenności związków chemicznych na bakteriach. To Szybalski dostarczył bezpośrednich dowodów na związek przyczynowy między mutagenezą a karcinogenezą. To właśnie Szybalski stworzył system selekcyjny HAT do hodowli komórek (także ludzkich) oraz propagował wprowadzenie antybiotyków do leczenia infekcji i metody fizyczne w badaniach genetycznych DNA. I to właśnie laboratorium Szybalskiego stworzyło podstawy mapowania transkrypcji w bakteriofagu lambda.

Brzmi skomplikowanie, ale to te odkrycia sprawiły, że prof. Wacław Szybalski nazywany jest do dziś twórcą międzynarodowej genetyki, biotechnologii, inżynierii genetycznej i biologii molekularnej.

„Dla rozwoju wiedzy obywateli całego świata”

W ostatnich latach pracy naukowej prof. Szybalski poszukiwał metod fizycznego mapowania genomu, modyfikacji enzymów restrykcyjnych, a zwłaszcza sekwencjonowania dużych genomów. Przed emeryturą, na którą przeszedł w 2003 roku pozostawił po sobie ponad 380 publikacji z dziedzin mikrobiologii, genetyki ogólnej, mutagenezy i biologii molekularnej oraz 2 patenty.

Prof. Wacław Szybalski był też założycielem i redaktorem naczelnym periodyku GENE oraz członkiem komitetów redakcyjnych innych pism naukowych, a także członkiem wielu towarzystw naukowych, w tym m.in. Polskiej Akademii Nauk, Akademii Umiejętności, European Molecular Biology Organization (EMBO, Towarzystwa Biologii Doświadczalnej, Polskiego Towarzystwa Mikrobiologicznego i Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów. Wyróżniony godnością doktora honoris causa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu Gdańskiego, Akademii Medycznej w Gdańsku, Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także Politechniki Gdańskiej, która w uzasadnieniu przyznania tytułu podkreśliła, iż „jego dzieło naukowe przyczyniło się bardzo dla rozwoju wiedzy obywateli całego świata”. Odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, medalem Hilldale Uniwersytetu Wisconsin w Madison, medalem Czeskiej Akademii Nauk im. Grzegorza Mendla oraz “The 2003 Casimir Funk Natural Science Award” Polskiego Instytutu Sztuk i Nauk w Nowym Jorku. Odszedł 16 grudnia 2020 roku w USA.

Genetyczna dysputa

Jolanta Fabicka wspomina ojca jako człowieka ciepłego, skłonnego do żartów, niezwykle pracowitego i skromnego, którzy marzył, aby zdobyć dla ojczyzny kolejną nagrodę Nobla. Prywatnie prof. Szybalski lubił podróżować, a w swoich wojażach spotykał wiele wybitnych, światowych osobowości z różnych dziedzin.

- Ojciec wspominał podróż do Rzymu podczas pontyfikatu papieża Jana Pawła II – opowiada Jolanta Fabicka. – Otrzymał wtedy telefon z Watykanu z zaproszeniem na prywatną audiencję do Ojca Świętego, który koniecznie chciał się dowiedzieć czegoś więcej o genetyce. Podobno w trakcie rozmowy ojciec porównał genetyka do Jezusa Chrystusa, ponieważ genetyk też pragnie uzdrawiać ludzi. A papież? Cóż – taktowanie się z nim do końca nie zgodził.

Testament dla nauki

- Chociaż związał swoje życie ze Stanami Zjednoczonymi, to o Polsce zawsze pamiętał – opowiada o ojcu Jolanta Fabicka. - Miał taką potrzebę, aby otaczać się Polakami. Pamiętam, że podejmując decyzję o pracy w Madison wziął pod uwagę także i to, że pracowało tam wielu imigrantów z Europy, również Polaków. Wśród jego przyjaciół było wielu naukowców z Polski. Pomagał im w karierze, wspierał, dotował polskie instytucje naukowe. Tak właśnie rozumiał patriotyzm. I pozostał patriotą nawet po śmierci zapisując część swojego majątku na rozwój polskiej nauki, na wsparcie polskich naukowców.

 

Zdjęcie pochodzi z prywatnego albumu p.Jolanty Fabickiej. Prof.Szybalski jest na zdjęciu w samym środku, w granatowej marynarce


Pobierz darmowy informator testamentowy